środa, 23 marca 2016

Rozmowa z Robertem Detzlerem

W wielu channelingach jest dużo prawdy. Będziemy prezentować channelingi, które mają minimum 70% prawdziwych informacji (badanie radiestezyjne wahadłem).

Poniżej rozmowa z Robertem Detzlerem.

Stwórcy: tworzymy beznamiętnie, potem sprawdzamy potrzeby i nadajemy rys – sznyt – własności duszy. My mamy wytyczne ile dusz możemy stworzyć (od naszych Bogów). I gdy wyłania się potrzeba tworzymy, a potem dopasowujemy. Ta dusza (moja) powstała, aby czyścić, sprzątać, tworzyć nowe nurty. Wysyłana jest tam gdzie potrzebna jest jej emanacja. Tworzenie jest jak lepienie – odrywanie od „praciasta” - Boga Ojca. Bóg Matka nadaje cechy , rozmawia z duszą, która ma już swoją inteligencję i potrzeby. W różnych „światach” są różne jakości „praciasta”.

Dla Ziemi jest wielu Stwórców Dusz.

Wszechświat będzie się powiększał, stare będzie znikać ciągle, a nowe wciąż się tworzyć.

Dusze stworzył Stwórca przy udziale Praojca-Pramatki. Oni się przyglądają ewolucji na Ziemi. Mogą nam bardzo pomóc w rozwoju i osiąganiu różnych celów, ale zostali w toku manipulacji planetą pominięci, stąd też ludzie mają naturalny konflikt co najmniej z jednym z rodziców, bo ta energia nie płynie w dwie strony, stąd problemy z płcią, akceptacją swej kobiecości czy męskości, nie mamy do Nich dostępu, odczuwamy samotność, zagubienie, kontakt z Nimi zbliża nas do wzorca, złotego człowieka, tego od matrycy.

Przekaz od Roberta Detzlera

P; czy rzeczywiście karma odgrywa tak ważną rolę i kto ją kontroluje?

O; karma odgrywa najważniejszą rolę w życiu człowieka, istotne jest to co on z nią zrobi. Karmę kontroluje i decyduje o niej każdy sam we własnym zakresie. To PRAWO, które realizuje się wśród ludzi. Istnieją Istoty, które mogą pomóc, lecz nie mogą w nią ingerować. Karma jest najważniejszym, samoregulującym się prawem.

P; Jaki jest świat duchowy, taki jak opisywałeś?

O; nie, wygląda trochę inaczej, jest mniej hierarchii i ingerencji niż myślałem, są za to obce siły – jakby człowiek był ich niewolnikiem (częściowo). „Detzler widział świat bardzo hierarchicznie, nie ma takiej hierarchii, jest dużo wolności i dużo zniewolenia, to się razem łączy i dzieli”.

P; czy ma Pan stały kontakt z Bogiem, Duchem Świętym, Aniołami,

O; nie mam stałego kontaktu i go nie potrzebuję, ale mam o wiele większą łatwość niż na Ziemi. Jestem tym samym.

P; czy Bóg ingeruje w dzieje świata?

O; Bóg tworzy, tworzy przez nas na co dzień – trudno to nazwać ingerencją, a na pewno to nie jest ingerencja rozumiana po „ludzku”. Bóg dopuszcza wszystkie możliwości i wpływ innych istot. Czasami coś zmienia.

P; czy nasze emocje są zbierane i zabierane przez tzw. „ogrodników” (informacja od Wyższego Ja – 12 ogrodników o negatywnej karmie 70-80%)?

O; Częściowo tak – emocje mają wiele znaczeń – wiążą się z karmą, do części emocji prowokują ogrodnicy, częścią karmią się inne byty, część „buduje” karmę – czyli osłabia ludzi, tworzą strukturę EGO, a także podtrzymują tzw. „Matrix”.

P; czy kościół modli się do właściwego Boga, czy obrzędy w kościele mają sens, i które obrzędy?

O; kościół zasila „Matrixa” i osłabia człowieka, to jedna z większych pułapek i manipulacji na Ziemi, to tzw. „rząd Dusz” – ciemny rząd wykorzystujący człowieka jako niewolnika. Obrzędy wzmacniają to połączenie. „Kościół służy kilku energiom (istotom) na raz”.

P; jak uzyskać możliwość „słyszenia” Istot świata duchowego?

O; metodą jest bardzo długotrwałe przebywanie w ciszy, najpierw trzeba usłyszeć Ziemię, ścianę … Bywa, że same się odezwą.

P; jakimi światami, wszechświatami zarządza Bóg (z którym mamy kontakt), czy jest ich stwórcą?

O; Bóg jest więcej niż myślisz, jest człowiekiem, planetą, przestrzenią kosmiczną, wodą, wszystko jest Bogiem, nawet kamień. Tworzy ciągle na nowo i ulega niszczeniu. Nie jest na zewnątrz. „Bóg wypełnia wszystko, wszystkie wszechświaty. Bóg bardzo rzadko spełnia prośby - w zasadzie kierujemy te prośby do siebie samych, bo jako aspekt „część” Boga mamy największy wpływ na siebie i swoją rzeczywistość. Proszę przez Boga we mnie, przez Jego moc we mnie, Boga w każdym domowniku, Boga w każdej komórce tego domu i posesji”.

P; czy mamy w ciągu najbliższych lat doznać jakichś wielkich kataklizmów?

O; kataklizmy są stale, od was i od nas zależy na jaką skalę. Zbliża się moment ingerencji Boga jako całości, a może to nie nastąpić. Nie wiem.

P; jak żyją dusze w świecie duchowym, czy istnieje dzień i noc, czy dusze tworzą pary (na jak długo, czy istnieje niewierność i w związku z tym cierpienie) gdzie mieszkają, czym się zajmują, jakie mają perspektywy rozwoju, czy są szczęśliwe?

O; jest obecność … czas jakby nie płynie – nie ma dnia i nocy, dusze nie tworzą par – ale jak chcą, to się łączą – przenikają, nie ma cierpienia, lęku, nie ma pracy, rozwój to obecność. One po prostu są i są spełnione.

P; czy istnieje przymus wcielania się, w szczególności w czasach i rejonach bardzo niekorzystnych oraz w ciałach oraz rodzinach patologicznych?

O; Nie istnieje przymus – ale dusze wiedzą, gdzie powinny i jak się ociągają, to realia będą jeszcze gorsze. Są świadome, co należy przerobić. To ich osobisty plan karmiczny – on musi się wypełnić.

P; czy dusze nie są przytłoczone warunkami bytowania w świecie duchowym i nie wolą przypadkiem przeciętnego bytowania na Ziemi?

O; nie. Ziemia to duże wyzwanie.

P; po oczyszczeniu negatywnej karmy czy istnieje jeszcze „przymus” ponownych wcieleń i co z „dobrą” karmą, czy istnieje możliwość jej przemiany na dowolne dobro dla duszy np. powrót do zdrowia, wielka wygrana i.t.p. przed śmiercią ciała i kto ewentualnie o tym decyduje?

O; po oczyszczeniu, to za mało – po przepracowaniu i oczyszczeniu dusza nie musi się wcielać. Tak „dobra karma” może przynieść t.zw. „dary losu” – człowiek sam to wybiera (marzy, wierzy) i realizuje.

P; czy istnieje jeszcze jakaś dodatkowa forma pomocy duszom dotkniętym trudnymi doświadczeniami oprócz oczyszczenia karmy przez wysokie istoty?

O; niech każdy zajmie się sobą, nie można wielu rzeczy robić bez zgody drugiego człowieka. Ci najbardziej „pokrzywdzeni” – tylko sami sobie mogą pomóc.

P; czy istnieje w naszej galaktyce dużo takich „szkół” jak na Ziemi?

O; nie, tylko kilkanaście.

P; kiedy i gdzie odejdą wszystkie dusze z Ziemi po zakończeniu cykli inkarnacyjnych?

O; kiedy – nie powiem. Gdzie – do swoich macierzystych światów (a one wówczas ewoluują).






OOBE (ang. out of body experience) - Doświadczenie bycia poza ciałem i jego zagrożenia


Jestem już doświadczona w sprawach związanych z wychodzeniem poza ciało fizyczne. Wielu z Was zapewne ma wątpliwości odnośnie takiej podróży i zadaje sobie pytania: czy to sen, czy prawda? Owszem, nie zaprzeczam, że to prawda. Wychodzę z ciała- ja, jaki i kilka osób, które znam. Może najpierw zacznę od zagrożeń związanych z owymi podróżami.

ZAGROŻENIA:

- można dostać tzw. szoku i może on negatywnie wpłynąć na psychikę.

- człowiek w ten sposób bardziej otwiera się na świat duchowy- może przyczepić się poltergeist, a potem to już może być bardzo nieprzyjemnie...

FIKCJA:

- jak za daleko oddali się od ciała można już nie wrócić i umrzeć

- jeśli przerwie się tzw. „srebrną nić” łączącą ciało i duszę automatycznie umierasz

O CZYM TRZEBA PAMIĘTAĆ:

-nie wolno się bać, wiadomo, strach jest rzeczą ludzką, jednak trzeba panować nad nim.

-warto stosować ochronę tj. amulety, bariery przeciw złym bytom oraz się oczyścić; tak samo przed jak i po podróży

Swoją pierwszą, świadomą podróż pierwszy raz odbyłam w wieku 13 lat, spotkałam wtedy trzy dusze. Dwójkę dzieci i jednego mężczyznę. W sumie, jak byłam o wiele młodsza, to miałam z nimi styczność- wtedy nie wiedziałam że to oni- było kilka historii z tym związanych, ale nie o duchach teraz chciałam mówić. Przez innych domowników też były odczuwane.

Po powrocie doczepił się do mnie poltergeist. Przeżyłam horror. Doznawałam częstych paraliży sennych. W sumie one są naturalne podczas zasypiania i w czasie snu. Przerażające są wtedy, kiedy nic się nie dzieje, nie śpimy i nagle czujemy uderzenie w tył głowy. W momencie uderzenia widziałam w wyobraźni jakby mały młoteczek, który nagle się pokazywał i robił uderzający ruch. Z początku pojawiały średnio raz w tygodniu. Gdy przez tydzień nie miałam paraliżu, to w następnym tygodniu było już tylko gorzej. Raz miałam przerażającą sytuację. Gdy się już wybudziłam, złapał mnie znów w paraliż. Chciałam to przeczekać, ale zaczęłam panikować gdy nie przestawał puszczać. Kiedy puściło schowałam się pod kołdrę, gdzie po raz kolejny mnie dorwało, po czym rzuciłam się do przodu, gdzie znowu to się stało. Towarzyszyły mi przez ten czas koszmary.

Męczyłam się tak niecały rok, ale poradziłam sobie i przerwałam rozwój duchowy na parę lat przez te okropne doświadczenia.

Piszę to, nie po to, żeby was nastraszyć czy też zniechęcić, lecz aby was pouczyć, abyście nie mieli potem problemów.

Gdy już wiemy, że chcemy doświadczyć tego nieznanego, to jak się za to zabrać? Powiem prosto- olejcie wszystko, co piszą w Internecie jakieś 3+1 czy inne tego typu metody. Olać to. Nie mówię, że są nie skuteczne, ale podam wam najzwyklejszy klucz do sukcesu.

1. Pierwsze, co należy wykonać, to ułożyć się wygodnie, najlepiej w łóżku.

2. Kolejnym punktem będzie wywołanie tak zwanych wibracji od stóp do głowy. Skupcie się na palcach jak przepływa tam energia- niech ona się pnie powoli do góry. Będziecie czuć przyjemne mrowienie.

3. Kolejnym, nieco cięższym punktem, będzie utrzymanie świadomości aż do paraliżu sennego. Trzeba całkowicie zamknąć myśli i czekać. Moim zdaniem to jedna z cięższych czynności do wykonania (nawet nie wiem co trudniejsze- to czy próba odklejenia się od ciała. Trzeba to wyczuć).

4. Ostatnim punktem będzie wyjście. Poczujcie swoje ciało astralne. Starajcie się nim wyjść a nie ruszać materialną ręką dla zabawy. Możecie próbować huśtawek, linek, a nawet poprosić opiekuna o wypchnięcie.

Jeśli się udało. Serdecznie Gratuluję. Powrót trudny nie jest. Możecie pomyśleć o ciele i wracacie. I tylko tyle. Pamiętajcie jedynie aby nie wpadać w panikę, ani nie ufać stworzeniom tam napotkanym.

Hemera (gościnnie - nasza znajoma)
 


poniedziałek, 21 marca 2016

Rozmowa z Bogiem o tym, kto dokładnie stworzył ludzkie ciało i do czego


W wielu channelingach jest dużo prawdy. Będziemy prezentować channelingi, które mają minimum 70% prawdziwych informacji (badanie radiestezyjne wahadłem).

L: Wybacz, że znowu Cię angażuję, lecz pytań skierowanych do Boga pojawia się cała masa. Tym razem jest to pytanie dotyczące naszego pochodzenia. Pochodzenia ludzkiej rasy.

Bóg: Wszystko w ostatecznym rozrachunku pochodzi ode mnie.

L: Ale czy bezpośrednio? Czy stworzyłeś nas, nasze fizyczne ciała w bezpośrednim akcie tworzenia?

Bóg: Chcesz wiedzieć, czy ulepiłem was z gliny, tak jak to podaje wasza Biblia?.

L: Tak. Dokładnie o to mi chodzi.

Bóg: W takim razie odpowiem Ci, że wasz obecny kształt jest pochodną manipulacji genetycznych dokonanych na osobnikach człekokształtnych zamieszkujących waszą planetę. Dokonały tego dwie wysoko rozwinięte cywilizacje, chcące realizować swoje cele.

L: Aż dwie? Myślałem, że może jedna?

Bóg: Dwie, lecz nie pracowały nad tym razem. Robiły to niezależnie od siebie. Pierwsza z nich stworzyła wasz gatunek po to, aby mieć ładne i funkcjonalne ciała, w których mogłaby doświadczać nowych doznań na ziemskim globie.

L: Kiedy to było? Jak dawno temu?

Bóg: Licząc miarą waszej ziemskiej iluzji czasu, to około 300 tysięcy lat temu. Humanoid podobny z wyglądu i pochodzący z gatunku małp człekokształtnych, został inżynierią genetyczną doprowadzony do waszego dzisiejszego wyglądu. Taka była wola i zamiary waszych pierwszych twórców, a może lepiej będzie powiedzieć, korektorów mojego dzieła, którym wcześniej byliście.

L: Czy mam przez to rozumieć, że to Twoje dzieło było niedoskonałe?

Bóg: Wszystkie moje dzieła są doskonałe. Ta cywilizacja chciała je jedynie zmienić. Nadać mu cech, które wydawały się jej dobre dla swoich celów. Po prostu spodobała im się Ziemia, otoczenie kosmiczne, a ciał, w których mogliby inkarnować, a raczej takich, w jakich chcieliby inkarnować, nie było. Więc stworzyli człowieka.

L: Jaka to była cywilizacja? Skąd pochodziła?

Bóg: Z gromady gwiezdnej Plejad. Na pewno wielu z was słyszało o tej cywilizacji.

L: Ja natomiast słyszałem, że naszymi twórcami, byli tzw. Orionidzi. Tajemnicza cywilizacja pochodząca z rejonu konstelacji gwiezdnej Oriona.

Bóg: To była druga cywilizacja, druga korekta waszych organizmów.

L: Druga? Czyżby pierwsza była niedoskonała?

Bóg: To nie tak. Pierwsza była dziełem dobrym. Ciało ludzkie zaprojektowano na długowieczność. Człowiek żył wtedy według waszej miary czasu prawie tysiąc, a czasem i więcej lat. Druga cywilizacja to cywilizacja istot gadzich. Posiadała wysoką wiedzę, ale też i inne potrzeby. O ile pierwsza cywilizacja Plejadian, nie chciała wykorzystywać do niczego innego ludzkiego ciała, jak tylko do inkarnacji, to ta druga cywilizacja miała już określone zamiary w stosunku do człowieka. Przede wszystkim chciała go wykorzystać jako darmowego niewolnika do wykonywania prac kopalnianych, przy wydobywaniu Złota, którego w zasobach naturalnych Ziemi było dość sporo, a którego potrzebowała ona do zasilania swojej technologii. Do tego celu potrzebny jej był zastraszony i posłuszny niewolnik, który by się nie buntował za życia, które musiało stać się krótkie po to, aby strach przed bliską i nieuniknioną śmiercią uczynił go posłusznym nowym władcom, obiecującym długowieczność, w zamian za ciężką pracę. Dlatego też przebudowano, genetykę człowieka tak, że stał się istotą żyjącą krótko, około kilkadziesiąt ziemskich lat. To się stało około 30.000 lat temu.

L: Kiedy ta cywilizacja uwolniła człowieka? Bo jak wiem dzisiaj nikt nikogo nie zmusza do wydobywania złota?

Bóg: Wtedy, kiedy wydobywanie Złota przestało być opłacalne. Ta cywilizacja znalazła sobie inne, bogatsze jego źródło poza Ziemią. W dodatku pewna ilość członków tej cywilizacji, zbuntowała się przeciwko swoim ziomkom i zaczęła nauczać ludzi wiedzy, która była zabroniona przez władców tej cywilizacji w rozpowszechnianiu wśród ludzi. Człowiek od tego czasu już nie był tak ślepo im posłuszny. Jednak oni was nie opuścili. Są z wami cały czas, bo odkryli, że człowiek dręczony, będący w złym stanie psychicznym, obciążony zmartwieniami, emanuje specyficznym polem psychicznym, będącym doskonałym źródłem negatywnej energii psychicznej, która w sam raz nadawała się jako źródło ich pożywienia. Dlatego są z wami cały czas, kryjąc się w czwartym, nieznanym wam wymiarze przestrzeni, aby was negatywnie stymulować i wykorzystywać.

L: To już wiem. Rozmawialiśmy kiedyś na ten temat. Czy nikt nie może powstrzymać tych istot, aby nam nie szkodziły?

Bóg: Tylko wy sami. Nikt z zewnątrz tego nie zrobi, bo te istoty, które kierują się dobrem, nie ingerują w niczyją wolną wolę. Zresztą... Czym jest dobro? Jest to pojęcie względne. Często czyniąc na siłę dobro dla kogoś, czyni się jednocześnie zło komuś innemu. Dobro, to pojęcie względne. Powinieneś już to wiedzieć po lekturze „Rozmów z Bogiem”.

L: Tak. O tym to wiem... jestem jednak trochę zaskoczony treścią dzisiejszych wiadomości jakie mi przekazałeś.

Bóg: Chyba nie aż tak bardzo zaskoczony. To nie są aż takie nieznane rewelacje. Ty sam dobrze o tym wiedziałeś. Przecież, część z tych „wiadomości” istnieje już w waszej ziemskiej kulturze, w postaci mitów zaginionej cywilizacji Sumerów.

L: Czytałem te mity. Czyżbym miał sądzić, że te mity to jednak prawda?

Bóg: Jest tam wiele prawdy. Sumerowie to był lud żyjący w trakcie prowadzenia prac genetycznych przez Orionidów. Byli oni bezpośrednim ogniwem łączącym człowieka stworzonego przez Plejadian z człowiekiem zmodyfikowanym przez gady. To oni stykali się bezpośrednio z ich manifestacją w trzeciej gęstości istnienia. To oni byli nauczani przez zbuntowane przeciwko swojej zwierzchności Gady. Można powiedzieć, że mieli kontakt z „bogami”, za których uważali Orionidów. Nie cała ich mitologia jest do końca prawdziwa. Mylili się na przykład, co do planety, Nibiru, której nie było, a której istnienie zostało im wpojone przez Gady, jednak to nie ich wina, bowiem sumeryjska nauka nie była aż tak bardzo rozbudowana jak się to powszechnie uważa. Wiedzieli tylko tyle, ile dowiedzieli się od Annunaki, jaką to nazwą określali Orionidów.

L: To zdumiewające, że nie jesteś naszym bezpośrednim stwórcą.

Bóg: Czy to mi ujmuje w jakiś sposób boskości? Możesz sobie pomyśleć, że to był mój pomysł na wasze stworzenie.

L: A był?

Bóg: Wszystko, co się dzieje na tym Wszechświecie pochodzi przecież ode mnie. Ciągle zapominasz, że Ja jestem wszystkim, co było jest i będzie, a tak naprawdę wszystkiego, co jest, bo czas...

L: Wiem, nie istnieje...

Bóg: Dobrze, że już o tym pamiętasz.

L: Dobrze pamiętam zawartość Twoich książek i przekazanych tam nauk.

Bóg: Cieszę się. Tak ma być. Chciałbym, aby każdy czytelnik Moich książek, które napisał Neale, zapamiętał sobie ich treść i prawdy tam zawarte.

źródło: Mentoris





Więzy miłości

Aura dwojga kochających się ludzi. Istnieje powiedzenie, że "stara miłość nie rdzewieje". Tak się dzieje, ponieważ, gdy ludzie się kochają, tworzą się pomiędzy nimi w aurze tzw. linki. Dzięki nim czujemy przywiązanie do drugiej osoby. Jesteśmy dosłownie związani z kimś. Gorzej, gdy chcemy odejść, ponieważ nasz partner nas wykorzystuje, bije, pije, zdradza itp. itd. Partner z którym jesteśmy powiązani takimi miłosnymi linkami działa na nas jak narkotyk i nie możemy się odkochać, pomimo tego, że rozsądek mówi- rzuć go/ją. Z pomocą może przyjść wtedy tzw. rytuał odcięcia, który uwalnia nas od drugiego człowieka. Jest to efekt natychmiastowy. Można wykonać taki rytuał samemu, ale jak ktoś nie widzi wyższych wymiarów może to być trudne lub niemożliwe, albo sukces odcinania może być połowiczny. Oczywiście oferujemy u siebie taki zabieg.






Kłócąca się para i ich aury oraz linki, takie jak je widzimy w astralu. Dosłownie są tą więzy miłości.





niedziela, 20 marca 2016

JOGA

Joga. Tu niestety można się zgodzić z duchownymi katolickimi (niestety- bo niezbyt lubię się z nimi zgadzać :); z tym, że katolicy w ogóle negują jogę- nawet oryginalną, wiec to nie jest dbanie o swych wiernych, tylko jak zwykle- walka z konkurencją). Joga otwiera czakramy nie od tej strony co trzeba- bo od d..py strony i to dosłownie. Bez odpowiedniego przewodnictwa duchowego, bez medytacji, bez studiowania pism, które oryginalnej jodze towarzyszą (hatha joga to chyba jakiś kiepski żart!), łatwo możemy wpaść w duchowe kłopoty i zaprosić do swojej aury niechciane pasożyty. Musimy zapamiętać jedno- joga, to nie aerobik- to potężne narzędzie do otwierania czakramów i do rozwoju duchowego. A to nie jest zabawa, ani zwykłe ćwiczenia!






EGZORCYZMY

Krzyż chrześcijański, czy wywoływanie Jezusa nie znaczą zbyt dużo zwykle (patrz: przypadek Anneliese Michel). Krzyże i święcona woda mogą wypędzić tylko niektóre rodzaje dosyć nieszkodliwych bytów będących przodkami ludzi opętanych- one boją się tych symboli, bo pamiętają że kiedy żyły, to wyznawały tą religię więc czują do niej respekt.


To właśnie duchowni katoliccy- osoby opętane przez potężne byty- demony i diabły- zwykle robią negatywną nagonkę na magię, okultyzm czy szeroko rozumianą ezoterykę, ponieważ te demony bardzo boją się Magów, którzy mogą je wypędzić. Panowie w sutannach zajmują się wyłącznie zwalczaniem konkurencji, a na egzorcyzmach, wbrew powszechnej opinii, po prostu się nie znają. To właśnie duchownym kk są zwykle potrzebne egzorcyzmy uwalniające ich z opętania ideologicznego i z fałszywych dogmatów niczym nieuzasadnionych w biblii.