środa, 23 sierpnia 2017

Jesteśmy więźniami społeczeństwa

Człowieka, członka takiego społeczeństwa jakie jest obecnie, można porównać z więźniem, który szuka drogi do wolności, do prawdziwego sensu życia, ale dookoła widzi tylko ściany swego więzienia. To więzienie podobne jest do domu z mnóstwem pokoi, co tworzy pewną iluzję wolności - przecież więzień może otwierać drzwi, przechodzić z jednego pokoju do drugiego. Nie wie on jednak, że ile drzwi by nie otworzył, może umrzeć nie ujrzawszy światła, nie poczuwszy świeżego powietrza. Zastanówcie się! Oto człowiek osiągnął niesłychany poziom technicznego postępu, wierząc, że w ten sposób dojdzie do szczęścia i ogólnego dobrobytu. I cóż? Postęp techniczny okazał się tylko drzwiami do kolejnego ciemnego pokoju. Człowiek zwyciężył naturę, poleciał w kosmos, wylądował na Księżycu... I co? Co zmieniło się dla niego na Ziemi? Czy pozbył się swoich życiowych problemów? Stał się szczęśliwy? Zdrowy? Nic podobnego. Problemy, z którymi się boryka, są podobne do tych sprzed stu lat. Doszły też nowe w postaci AIDS czy innych nieuleczalnych chorób, katastrof ekologicznych, aktów terroryzmu, wojen, przemocy... To ślepy zaułek. Oto dlaczego świat, w którym żyjemy, świat Materialny, stanowi tylko etap przejściowy, który musi przejść każdy ale w którym nie można odnaleźć całkowitego szczęścia i sensu życia. Człowiek, który chce odnaleźć to wszystko w świecie materialnym podobny jest do motylka, który uderza w szybę, łamie sobie skrzydła i nie widzi otwartego lufcika. W waszym więzieniu jest takie otwarte okno. którego nie zauważa nieszczęsny więzień - człowiek zajęty otwieraniem coraz to nowych drzwi, za którymi są tylko mrok i pustka. Ale powiedziane jest w Biblii: ..Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą".